31 "CYPLOWA" BATERIA ARTYLERII NADBRZEŻNEJ im. Heliodora Laskowskiego

    Kiedy odrodzona Polska uzyskała dostęp do morza, Kierownictwo Marynarki Wojennej w roku 1926 postanowiło o budowie baterii nadbrzeżnych. Na miejsce ich lokalizacji wybrano Półwysep Helski ze względu na naturalne warunki obronne i bardzo dobre możliwości operacyjne - bateria położona na końcu półwyspu miałaby bardzo szerokie pole ostrzału, zarówno od strony pełnego morza jak i od strony zatoki.
   Najpierw rozpatrywano możliwość zakupu dwóch baterii dział kalibru 305mm i dwóch kalibru 155mm w Estonii. Niestety na zakup takich baterii nie pozwoliły warunki finansowe. Drugi projekt z wiosny 1930 roku przewidywał budowę baterii złożonej z dwu armat kalibru 340mm, ale i ten projekt nie został zrealizowany. W 1934 roku na półwyspie ustawione zostały dwie baterie tymczasowe, uzbrojone w dwa lądowe działa kalibru 105 mm każda.
   W 1933 roku, KMW nawiązało kontakt ze szwedzką firmą Bofors, udało się sfinalizować zakup dział. Rozpatrywano możliwość zakupu dział o jednym z trzech kalibrów:305, 240 lub 152,4mm. Ostatecznie, ze względów finansowych, postanowiono zakupić działa kalibru 152,4mm. Umowę na zakup czterech dział, 400 sztuk amunicji kruszącej i 400 sztuk amunicji przeciwpancernej podpisano 30 grudnia 1933 roku. Łączny koszt dostawy wynosił 1268 tys. Koron. Do zakupionych dział należało wybudować odpowiednie stanowiska. Projekt rozmieszczenia baterii opracował major Rudolf Fryszkowski wspólnie z ppor. inż. Henrykiem Wagnerem, a projekt techniczny - por. Włodzimierz Dołęga-Otocki. Wszystkie prace budowlane zostały wykonane przez polską firmę Jaskólskiego i Brygiewicza za sumę 400 tysięcy złotych. Stanowisko baterii umiejscowiono na cyplu w Helu na terenie iglastego lasu. Dla każdego z czterech dział wybudowano oddzielne stanowisko, chronione bocznymi żelbetowymi ścianami i stropem o grubości 2 metrów. Pod działami znajdowały się komory amunicyjne z dwoma przedziałami: na łuski i na pociski. Każde stanowisko miało kształt prostopadłościanu i ważyło około 800 ton. Wybudowany został również schron bojowy dla załogi, natomiast centrala artyleryjska, do wybuchu wojny znajdowała się w budynku z blachy falistej. Kierowanie ogniem odbywało się z drewnianej wieży. Mierzył on z dokładnością do 50 metrów na odległość 20 tys. metrów. Strzelenie przeprowadzano z dalocelowaniem i daloodpalaniem z centrali artyleryjskiej. Łączność zapewniała centrala telefoniczna tymczasowo ulokowana w baraku.
   W październiku 1935 roku bateria wykonała pierwsza strzelania techniczne, a w 1936 oddano ją do użytku. Nadano jej numer XXXI i nazwano imieniem Heliodora Laskowskiego (zmar.12.04.1936) - był głównym twórcą. Szwedzkie działa Boforsa. okazały się bardzo dobrą i sprawną bronią. Mimo dużej siły ognia, bateria ta nie mogła się jednak mierzyć z okrętami większymi od krążowników. Z tego powodu KMW podjęło kolejne starania mające na celu wzmocnienie artylerii nadbrzeżnej. I tak we wrześniu 1939 roku Polska dysponowała na Helu jedynie trzema bateriami, które tworzyły Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej (DAN) dowodzony przez komandora podporucznika S. Kukiełkę. W skład DAN-u wchodziły trzy baterie: wspomniane wyżej dwie baterie dział kalibru 105mm o numerach XXXII i XXXIII oraz XXXI "cyplowa" bateria im. Heliodora Laskowskiego dowodzona przez kapitana Zbigniewa Przybyszewskigo, z zastępcą podporucznikiem Bolesławem Chrostowskim. Baterie XXXII i XXXIII zastały usytuowane od strony otwartego morza i miały służyć jako ochrona przeciw desantowa.



   Od dnia 24 sierpnia bateria XXXI została postawiona w stan gotowości bojowej. Przybyli nowi rezerwiści, których poddano szkoleniu. W dniu rozpoczęcia II wojny światowej, odbył się pierwszy nalot na baterię, nie spowodował on jednak żadnych strat. Drugi nalot w godzinach popołudniowych został przeprowadzony przez dwie grupy samolotów, które miał za zadanie wyeliminować okręty wojenne stacjonujące w porcie oraz zniszczyć baterię cyplową. Niemieckie dowództwo chciało jak najszybciej wyeliminować działa baterii, aby umożliwić wytrałowanie min i swobodną żeglugę dookoła półwyspu. Niemieckie samoloty zostały ostrzelane silnym ogniem przeciwlotniczym, który uniemożliwił dokonanie precyzyjnych bombardowań. 31 bateria wyszła z nalotu bez poważniejszych strat (wyleciał w powietrze skład amunicji do dział kal. 75mm, kilka osób zostało rannych). Po nalocie załoga, w celu polepszenia obrony przeciw odłamkowej, obsypała ziemią centralę artyleryjską i obłożyła pomost wieży kierowania ogniem workami z piaskiem. O godzinie 22.00 bateria została postawiona w stan pogotowia bojowego, na wypadek konieczności wsparcia okrętów wykonujących operację "Rurka" (operacja została odwołana, ale rozkaz nie dotarł na czas do baterii). Kolejne naloty w dniu 2 września (najsilniejszy pod wieczór) nie przyniosły większych strat. Tego samego dnia, w skład baterii włączono dwa działa kalibru 75mm wz.97, które zostały zdemontowane z rozbrojonych kanonierek. Dnia 3 września została stoczona bitwa pomiędzy okrętami polskimi i niemieckimi, w której udział wzięły działa baterii cyplowej. O godzinie 6.35 na wodach Zatoki Gdańskiej pojawiły się dwa niemieckie niszczyciele klasy "Leberecht Maass". Prowadzący "Leberecht Maass" z dowódcą zespołu kontradmirałem G. Lütjensem oraz "Wolfgang Zeneker". Podczas ostrzału, kilka niemieckich pocisków upadło na teranie baterii, uszkodziły one sieć łączności i klakson.


Niemiecki niszczyciel "Leberecht Maass"

    W celu zapewnienia pewniejszej łączności, centrala telefoniczna zastała przeniesiona do schronu działa nr.3. 6 września w Zatoce pojawiły się niemieckie trałowce i ścigacze, do których kilkakrotnie otwierano ogień. W dniu 18 września, stacjonujący w porcie gdańskim pancernik "Schleswig-Holstein" rozpoczął o godzinie 17.00 ostrzał baterii cyplowej z dział głównych kalibru 280mm.Działa polskie nie odpowiadają ze względu na zbyt duży dystans do niemieckiego okrętu. Na terenie baterii w pobliżu centrali artyleryjskiej, wybuchł jeden z niemieckich pocisków, który niegroźnie uszkodził dalmierz. O godzinie 19.00 "Schleswig-Holstein" wstrzymał ogień po oddaniu 20 salw. Jeszcze tego samego dnia załoga usuwa wszelkie drobne usterki powstałe podczas ostrzału. Rankiem 19 września niemiecki zespół złożony z trałowców rozpoczął ostrzał Kępy Oksywskiej. Walkę z nimi podjęła bateria "Canet" z jednym już tylko sprawnym działem kalibru 100mm. Po pewnym czasie do walki włączyła się bateria Laskowskiego, która dość szybko wstrzelała się w okręty niemieckie. Po uszkodzeniu trałowca "Nautilus" komandor Friedrich Ruge dowodzący zespołem trałowców, szybko wycofał swoje jednostki na redę portu gdyńskiego. O godzinie 10.30 "Schleswig-Holstein" rozpoczyna ostrzał baterii cyplowej. Jeden z pocisków upada w bezpośredniej bliskości działa nr.1 wyrywając potężny lej w betonowej platformie. Odłamki uszkodziły maskę oraz niektóre mechanizmy działa. W celu lepszego zabezpieczenia centrali artyleryjskiej przed niemieckim pociskami, przystąpiono do jej pokrycia warstwą betonu. Pracami kierował inż. ppor. H. Wagner.20 września do portu gdyńskiego przybył drugi niemiecki pancernik "Schlesien". Oba okręty rozpoczynają ostrzał cypla następnego dnia o godzinie 9.30. Mimo, że ogień okrętów niemieckich był korygowany przez samolot i tym razem uszkodzenia baterii cyplowej były znikome. 23 września od rana przez prawie cały dzień pancerniki bezskutecznie ostrzeliwują baterię cyplową. Dotychczasowy ostrzał nie przynosił Niemcom żadnych efektów, postanowili zmienić taktykę. Rano 25 września oba pancerniki w asyście trałowców wyszły na wody Zatoki Gdańskiej. O godzinie 9.00 rano niemieckie pancerniki wraz z trałowcami, wyszły z Nowego Portu w Gdańsku i wzięły kurs na Gdynie. Około godziny 10.00, gdy odległość do baterii cyplowej wynosiła 15000 metrów, pancerniki rozpoczęły ostrzał korygowany za pomocą samolotu. Bateria cyplowa w chwilę potem odpowiedziała ogniem do prowadzącego "Schlesiena". Już jej trzecia salwa nakryła nieprzyjacielski okręt. Po paru salwach, na rozkaz dowódcy komandora Kurta Utkego, okręty osłony postawiły zasłonę dymną. Natychmiast ogień baterii został przeniesiony na drugiego w szyku "Schleswiga-Holsteina". Pociski kalibru 280mm zaczęły wybuchać na terenie baterii. Jeden z nich trafił w betonową platformę działa nr.3, poległo dwóch ludzi obsługi, a wielu zostało rannych. Eksplozja zerwała maskowanie, a gruz i odłamki powpadały w tryby działa. Wybuch następnego pocisku unieruchamił działo nr.1 i ranł dowódcę baterii kapitana Zbigniewa Przybyszewskiego. Kolejne bliskie trafienie unieruchamiło ponownie działo nr.3. Pozostałe dwa działa strzelały jednak dobrze i po chwili uzyskały trafienie w niemiecki pancernik. Pocisk uderzył w nadbudówki i eksplodował w ich środku. "Schleswig-Holstein" skrył się w zasłonie dymnej, a bateria ponownie przeniosła ogień na "Schlesiena". Chwilę potem, około godziny 11.18, oba niemieckie okręty przerwały walkę i wycofały się poza zasięg dział polskich. Niemieckie okręty łącznie wystrzeliły 159 pocisków kalibru 280mm i 209 pocisków kalibru 150mm. Dwa uszkodzone działa baterii zostały szybko naprawione. Rannego dowódcę zastąpił kapitan Bohdan Mańkowski.


Niemiecki pancernik "Schleswig-Holstein".


"Schleswig-Holstein" pod obstrzałem baterii cyplowej.

    Pancerniki ponownie zaatakowały Hel w dniu 27 września. O godzinie 9.00 okręty wyszły z portu gdańskiego. "Schleswig-Holstein" skierował się na południowe wody zatoki, a "Schlesien" popłynął w kierunku Kępy Oksywskiej. Pancerniki rozpoczęły ostrzał dopiero o 12.00. Początkowo do baterii strzelał jedynie "Schleswig-Holstein". Pojedynek odbywał się na dystansie około 14000 metrów. Pancernik zostaje trafiony w kazamatę działa kalibru 150mm, która zostaje uszkodzona. Również niemieckie trafiają - zostaje uszkodzona wieża kierowania ogniem. Dalsze kierowanie ogniem odbywa się ze stanowiska działa nr.2. W tym momencie dowódca "Schleswiga-Holsteina" rezygnuje z dalszej walki. Polskie działa przenoszą ogień na drugi pancernik. Jednak, gdy tylko pierwsze pociski zaczynają wybuchać w bezpośredniej bliskości "Schlesiena" on przerywa walkę. Była to ostatnia walka baterii Laskowskiego z niemieckimi pancernikami. 28 września dowództwo nad baterią przejął ponownie kapitan Z.Przybyszewski, który wypisał się ze szpitala na własną prośbę. Usuwano drobne uszkodzenia. 31 września dowódca obrony Helu kontradmirał Józef Unrug, mimo że większość obrońców chce kontynuować walkę, podejmuje decyzję o kapitulacji. Termin wyznaczono na 2 października na godzinę 10.00. W nocy z 1 na 2 października załoga baterii cyplowej rozpoczyna niszczenie swoich stanowisk - centrali artyleryjskiej, dalmierzy, przyrządów celowniczych. Dwa zamki dział zostały zniszczone, a dwa pozostałe wymontowane i zatopione w morzu. 2 października Dowódca Floty, w obecności całego korpusu oficerskiego, podziękował kapitanowi Zbigniewowi Przybyszewskiemu za bohaterską walkę i wspaniałą postawę całej załogi baterii.


Kapitan Przybyszewski.

LITERATURA
Bolesław Chrostowski "Bateria im. H. Laskowskiego we wrześniu 1939 roku", Przegląd Morski 1947 nr.2
Edmund Kosiarz "Obrona Helu w 1939"
Edmund Kosiarz "Druga wojna światowa na Bałtyku"
Edmund Kosiarz "Salwy nad zatoką"
Edmund Kosiarz "Flota Białego Orła"
Jerzy Lipiński "Druga wojna światowa na morzu"
Jerzy Pertek "Wielki dni małej floty"
Jerzy Pertek "Mała flota wielka duchem"
Stanisław M.Piaskowski "Okręty Rzeczpospolitej Polskiej 1920-1946"
Antoni Seroka "32 dni obrony Helu"
Wojciech Zawadzki "Baterie artylerii stałej", MSiO 1998 nr.3